Człowiek jest uważany za „pana stworzenia”. Nie decyduje jednak o tym ani jego wielkość, ani ostre zęby i pazury czy doskonałe umiejętności maskowania się i obrony. Tajemnica sukcesu ma swe źródło przede wszystkim w naszych głowach – wszystkie inne ziemskie stworzenia przewyższamy zdolnością do myślenia abstrakcyjnego. Oczywiście nie oznacza to, że zwierzęta są całkowicie pozbawione inteligencji. Spróbujmy odczytać myśli niektórych z naszych braci mniejszych.
Wielką naiwnością byłaby wiara w to, że każdy artykuł spożywczy powstał dokładnie według deklarowanego przez producenta przepisu. Doświadczeni żywieniowcy wiedzą, że wszystko można podrobić z użyciem – a raczej nadużyciem – najnowszych zdobyczy nauki. Z drugiej strony ta sama nauka pozwala na zdemaskowanie wielu takich oszustw. Spróbujemy rzucić nieco światła na niektóre praktyki.
Prawie każdy spotkał się w swoim otoczeniu z czyjąś śmiercią – często nagłą i niespodziewaną – spowodowaną chorobą serca. W Polsce choroby układu sercowo-naczyniowego to najczęstsza przyczyna zgonów. Szacuje się, że 1–1,5 mln Polaków odczuwa objawy choroby wieńcowej, zawału serca rocznie dostaje 100 tys. osób – jedna trzecia z nich z tego powodu umiera. Zmianie tego smutnego scenariusza mają służyć najnowsze osiągnięcia w dziedzinie kardiologii – również z wykorzystaniem robotów.
U wybrzeży greckiej Lakonii na Peloponezie pod koniec minionego roku rozpoczęły się badania archeologiczne ruin starożytnego miasta, które przed ponad 3 tys. lat pochłonęły wody morza. Po jego odkryciu w 1967 r. miejsce to stało się kolejnym kandydatem na zaginioną Atlantydę. Witajcie w Pavlopetri.
Człowiek od zawsze pragnął stworzyć połączenie żywego organizmu i maszyny. Zespół naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley uczynił niedawno wielki krok na drodze do tego celu. W ciałach chrząszczy umieszczono elektrody, dzięki którym owady te przypominają zdalnie sterowane zabawki. A stąd już tylko krok do armii zminiaturyzowanych szpiegów.
„Bóg stworzył Ziemię, ale to Holendrzy stworzyli Holandię” – głosi stare niderlandzkie przysłowie. I jest w tym trochę prawdy. Bagna i woda nie są zbyt przyjaznymi do zamieszkania miejscami. Holendrzy rozwiązali ten problem – poszerzyli obszar swego państwa kosztem morza. Gdyby w tym gęsto zaludnionym kraju nie funkcjonował sprawny system kanałów i wałów ochronnych, Holandia zajmowałaby jedynie połowę swej dzisiejszej powierzchni.
Bezpośrednim skutkiem globalizacji jest powiększająca się lista gatunków inwazyjnych. Wiele z nich poszerza znacznie zasięgi swojego naturalnego występowania, co stanowi nie lada wyzwanie dla miejscowej fauny czy flory, która musi stawić czoło nowym zagrożeniom. Na podbój Europy wyruszył szerszeń azjatycki, który staje się pogromcą francuskiej populacji pszczół.
Znaleziony w 2006 r. tiktalik doskonale wpasowuje się w ciąg ewolucyjny, od typowych ryb mięśniopłetwych do wczesnych czworonogów lądowych. Tylko kto, kiedy i gdzie jako pierwszy postawił stopę na lądzie? Możliwe, że znamy już odpowiedź na to pytanie. Niedawno w Górach Świętokrzyskich odkryto najstarsze znane nauce tropy kręgowca lądowego.
We Wszechświecie jest wiele miejsc, do których pasuje określenie „piekielne”. Jeśli kojarzymy je z gorącem i ze żrącymi substancjami, to nawet oprócz gwiazd, które są tu poza wszelką konkurencją, takich niegościnnych obiektów jest mnóstwo. Można je znaleźć także w Układzie Słonecznym. Niebezpiecznie bliski Słońca Merkury, Wenus, na której pada deszcz z kwasu siarkowego, albo księżyc Jowisza Io, na którym z wulkanów wytryskuje płynna siarka, wydają się idealnymi miejscami dla czarnych stworów z rogami i ogonami. Jednak w porównaniu z odkrytą przed rokiem planetą Corot 7b to prawdziwe kurorty.